Juliet Marillier "Córka lasu"
Wydawnictwo Papierowy Księżyc
Sorcha czyli nasza córka lasu, wybrana, wyjątkowa, nie tylko wybitna zielarka, ale też naznaczona przez mały lud. Jej historia wielokrotnie łamie serce, im dłużej tkwimy w tej opowieści, tym bardziej staje się ona mroczna, duszna, człowiek czuje, że gubi się w tym lesie, jest zwodzony przez mały lud, przez Panią Lasu. Nie dostajemy odpowiedzi, za to w głowie rodzi się coraz więcej pytań.
Zwykle kiedy bohater dostaje jakieś zadanie, z pozoru nie do wykonania, towarzysząc mu widzimy, że jednak da się to zadanie wykonać, w przypadku Sorchy przez większość historii nie widziałam szansy na szczęśliwe zakończenie. Każda kolejna strona wcale nie przybliżała nas do końca.
Jej wiara w to, że da radę, że jest w stanie sobie poradzić była dla mnie świadectwem ogromnej miłości, oddania rodzinie, braciom, miłości tak ogromnej, że aż nieprawdopodobnej. Dziecko, które zostało wystawione na ogromną próbę, miałam wrażenie, że stała się zabawką w rękach sił, których nie pojmujemy, że obserwowanie jej zmagań było jakąś formą rozrywki dla istot nie z tego świata, istot prastarych, które były tu długo przed nam.
Baśniowy klimat, średniowieczna Irlandia i Brytania, bardzo wyraziste postaci, piękna historia od której ciężko się oderwać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz