Madeline Miller Pieśń o Achillesie
Wydawnictwo Albatros
Na początek inny obraz bogów, bez specjalnego upiększania ich postaci, bez nadawania im boskości, sprowadzenie ich do bardziej ludzkiej postaci, ludzkich wad, bogowie, którzy jak chcą biorą wszystko siłą, gwałcą, za nim mają ludzki los, bawią się ludźmi, kierują wojnami według własnych upodobań.
Jak w tym świecie ukazać miłość? No to akurat autorce udaje się perfekcyjnie! Bo ta książka to piękna historia miłości dwóch mężczyzn: Achillesa i Patroklosa. Historia miłości, która wyrasta na cierpieniu, w większości rozwija się z czasach wojny. Obaj bohaterowie byli jeszcze dziećmi kiedy los rzucił ich do walki, tam przyszło im rozwijać się, kształtować, dorastać i kochać. Wszystko to w cieniu przepowiedni, z przyszłością, którą obaj znają, w cieniu wielkich bohaterów jak Odyseusz,Agamemnon, Parys, Priam i przeznaczenie ich obu - Hektor.
Tak pięknie napisanej historii dawno nie czytałam, wszystkie wątki mityczne pięknie wplecione, czyste złoto niczym rzeka Skamander. Wiedza autorki, jej znajomość tematu połączona z talentem literacki powodują, że ta opowieść płynie.
Doskonale znałam zakończenie, a mimo to nie mogłam doczekać się końca.
Wspaniała historia.
"A ja chciałem móc słuchać, przyswajać krwawe obrazy, malować je płasko i bezbarwnie na wazie potomności. Chciałem go od tego uwolnić, by znów stał się Achillesem".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz