Fabryka słów 2021
Ciężko powiedzieć, że przeczytałam tę książkę, raczej przez nią przebrnęłam.
Zacznę od Rin - od pierwszego tomu ta dziewczyna działała m i na nerwy, nie polubiłam jej do samego końca, nie rozumiałam podejmowanych przez nią decyzji. Momentami miałam wrażenie, że ta dziewczyna jest zwyczajnie głupia. Jedynym motywem jej działania była czysta zemsta, zranił ją Nezha, zranił Altan, żal do nich obu kierował nią niemal do końca. Po co jej doradcy? Po co jej przyjaciele? Ona ma swojego boga, słucha poniekąd jego, a potem już tylko siebie.
Kitaj - żeby ten chłopak miał jaja, to ta historia potoczyłaby się zupełnie inaczej.
Nezha - niby czarny charakter, ale jego da się lubić, a jego motywy jak najbardziej są zrozumiałe. Chyba tylko jego uczuć do Rin nie rozumiem.
Cały trzeci tom to jedna wielka podróż. Tu muszę oddać autorce, co jej się należy - doskonale wykreowany świat, sceny bardzo realistyczne, obraz wojny, który zostaje w pamięci, kolejne przeprawy wojsk, wycieńczenie ludzi, głód, ubóstwo, śmierć czająca się na każdym kroku, odbierająca resztki człowieczeństwa. W tym wszystkim kolejne decyzje Rin, bez przemyślenia ich konsekwencji, bez planu działania na czasy ewentualnie po wojnie. Niszczyć potrafi niemal każdy, tylko jak na zgliszczach zbudować coś nowego?
Zakończenie nie było bardzo zaskakujące, raczej dokładnie tego się spodziewałam. Taka mała wojenka między bogami, Boski Architekt, Feniks, Smok... bogowie wychodzą z tej wojny bez szwanku, cierpią ludzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz