niedziela, 12 września 2021

Agnieszka Kuchmister "Florentyna od kwiatów "

Agnieszka Kuchmister "Florentyna od kwiatów"

Sokołów, mała wieś, z pozoru całkiem zwyczajna. To właśnie tam w 1918 roku , wśród kwiatów, przychodzi na świat Florentyna. To właśnie kwiaty dają jej nie tylko piękne imię, ale i dar, ale o tym dowiadujemy się w odpowiednim czasie, bo czas wydaje się być jednym z bohaterów książki.
Florentyna nie jest zwykłą dziewczynką, kształtuje ją miejsce, w którym mieszka, a także każde kolejne wydarzenie z życia Sokołowa, dar od natury, którym pozwala błękitnym i niebieskim kwiatom kwitnąć cały rok, te niezwykłe kwiaty mają moc.
Życie w Sokołowie płynie zgodnie z rytmem wyznaczonym przez naturę. Pięknie łączą się w nim mity, wierzenia ludowe, słowiańskość, zderzone z zachodzącymi na świecie zmianami, nieuchronnymi, nie zawsze dobrymi. Porządek tego świata zaburza wojna, zło, które ze sobą niesie, smutek, żal, stratę, wszystko to najlepiej obrazują usychające, umierające niebieskie kwiaty.
Autorka pięknie operuje słowem, gra na emocjach czytelnika, szarpie struny duszy. Raz pozwala nam zanurzyć się we wspomnieniach pięknej polskiej wsi, przypomnieć sobie jej zapachy, wrócić wspomnieniami do izby pachnącej ziołami, ziemią, zapachem siennika i świeżej trawy, chwilę potem wrzuca nas w tę samą wieś zniszczoną wojną.
Nasi bohaterowie nie szukają jednak nowego miejsca do życia, po co szukać skoro mają siebie, miłość tak ogromną, że nawet mała wieś wystarcza im za cały świat.
Piękna oniryczna opowieść, pełna realizmu magicznego, przeplatania się dwóch światów - tego przed wojną i tego po wojnie, tego realistycznego i tego magicznego, tego w którym triumfuje raz miłość, raz zło. Świat się zmienia, nie robi tego w taki sam sposób jak las, zmiany są szybkie, nagłe, ludzie zapominają często, co w życiu jest najważniejsze, nie potrafią dzielić się ani miłością, ani bólem, a przecież łatwiej znieść smutek, gdy ktoś pomaga nam go dźwigać, łatwiej dostrzec piękno świata, magię nocnego nieba, gdy mamy z kim ten zachwyt dzielić.

czwartek, 9 września 2021

Erin Entrada Kelly "Lalani z dalekich mórz"

Erin Entrada Kelly "Lalani z dalekich mórz "
Wydawnictwo Literackie
Byłam bardzo ciekawa tej historii, przyznam, że nie znam filipińskich opowieści, mitów czy baśni. Okazało się, że to cudowna, nieco chaotyczna opowieść o małej dziewczynce, która może nie jest specjalnie utalentowana, nie jest wyjątkowo odważna, nie ma żadnych magicznych mocy, może z wyjątkiem jednej - miłości, bo to właśnie ona popycha ją do kolejnych działań, daje tę siłę, której jej brakuje. A życie jej nie oszczędza, strata taty na zawsze pozostawi w niej pustkę. Potem dochodzi do tego choroba mamy i, problemy na wyspie, w domu. To wszystko kieruje kolejnymi działaniami Lalani.
Bardzo podobały mi się dołączone do tej historii, wszystkie powiązane z przygodami Lalani, wszystkie niosące jakieś przesłanie.
"Wiesz, że bez bólu nie ma radości. Skąd możesz wiedzieć, czym jest szczęście, jeśli nie wiesz, jak to jest być smutnym?".
Wszyscy szukamy szczęścia, dla każdego jest nim co innego. "Miałem wszystko, czego mi było trzeba, ale wciąż chciałem więcej. Musisz wiedzieć, że jest różnic między "chcę" a "potrzebuję"." Lalani nie chce niczego dla siebie, ona właśnie potrzebuje, potrzebuje uratować mamę, ocalić wyspę i jej ludność. Poświęcenie, miłość, troska o innych, tolerancja, to główny przekaz do nas - ludzi.
"Owszem, pod wodą żyją mroczne istoty. Ale przynajmniej nie są to ludzie".

poniedziałek, 6 września 2021

Juliet Marillier "Córka lasu"

Juliet Marillier "Córka lasu"
Wydawnictwo Papierowy Księżyc 


Gdybym miała opisać te książkę tylko w kilku słowach, powiedziałabym, że to piękna baśń, na szczęście mogę o niej napisać dużo więcej.
Sorcha czyli nasza córka lasu, wybrana, wyjątkowa, nie tylko wybitna zielarka, ale też naznaczona przez mały lud. Jej historia wielokrotnie łamie serce, im dłużej tkwimy w tej opowieści, tym bardziej staje się ona mroczna, duszna, człowiek czuje, że gubi się w tym lesie, jest zwodzony przez mały lud, przez Panią Lasu. Nie dostajemy odpowiedzi, za to w głowie rodzi się coraz więcej pytań.
Zwykle kiedy bohater dostaje jakieś zadanie, z pozoru nie do wykonania, towarzysząc mu widzimy, że jednak da się to zadanie wykonać, w przypadku Sorchy przez większość historii nie widziałam szansy na szczęśliwe zakończenie. Każda kolejna strona wcale nie przybliżała nas do końca.
Jej wiara w to, że da radę, że jest w stanie sobie poradzić była dla mnie świadectwem ogromnej miłości, oddania rodzinie, braciom, miłości tak ogromnej, że aż nieprawdopodobnej. Dziecko, które zostało wystawione na ogromną próbę, miałam wrażenie, że stała się zabawką w rękach sił, których nie pojmujemy, że obserwowanie jej zmagań było jakąś formą rozrywki dla istot nie z tego świata, istot prastarych, które były tu długo przed nam.
Baśniowy klimat, średniowieczna Irlandia i Brytania, bardzo wyraziste postaci, piękna historia od której ciężko się oderwać.

Ana Cristina Herreros "Nieunikniona. Baśń Matki Śmierci "

Ana Cristina Herreros  Nieunikniona. Baśnie Matki Śmierci  Wydawnictwo Dwukropek Śmierć- prawie nikt nie lubi o niej mówić, większość się je...